Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
33 posty 455 komentarzy

Bananowy Jeż

Bananowy Jeż - Moje przemyślenia nt. historii, Polski i ideologii.

Rzeszów - ciepły posiłek i dobre słowo dla bezdomnych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak nie wiadomo, co robić, to trzeba czynić dobro – mówili uczestnicy poniedziałkowej akcji „Zupa na Placu” w Rzeszowie, którzy ugotowali 25 litrów zupy pomidorowej dla rzeszowskich bezdomnych.

Klasyczna zupa pomidorowa z ryżem podana w ciepłym domu po raz setny może nie zachwycać. Zmienia się to, gdy gotuje ją grupka osób o wielkich sercach i podaje się w zimowy wieczór na jednym z rzeszowskich placów tym, którzy niejednokrotnie przez cały dzień nie mieli nic w ustach.
Mowa tu o akcji „Zupa na Placu”, którą w poniedziałkowy wieczór w Rzeszowie zorganizowali członkowie Duszpasterstwa Akademickiego „Szopka” oraz postakademickiego „Wiata”.

Inicjatorką akcji była Marzena Harasiuk, która wcześniej mieszkając w Krakowie sama brała udział w bliźniaczej akcji „Zupa na Plantach”.

W krakowskiej akcji sama pomagałam nawet gotować, więc gdy przeniosłam się do Rzeszowa stwierdziłam: dlaczego i tu nie można zrobić tego samego Napisałam o tym ojcu Łukaszowi (rzeszowski dominikanin), a on odpisał: „róbmy”. I tak się zaczęło – wyjaśnia Marzena, która wraz z ojcem zorganizowała spotkanie w duszpasterstwach w tej sprawie. Wówczas wszyscy wspólnie podjęli decyzję, że chcą pomóc bezdomnym.

Zaczynamy od zupy, bo to dobry sposób, aby zacząć rozmowę z bezdomnymi, żeby się otworzyli, żeby chcieli w ogólezbudować zaufanie – wyjaśnia Marzena.

Gotowanie, jak dla najbliższych

Owe zaufanie jest istotną kwestią. Marzena, gdy wspomina krakowską akcję, mówi, że na początku ze strony bezdomnych była niepewność, bo nie wiedzieli, co mają myśleć o takiej formie pomocy.

Dla nich było dziwnie, że ktoś chce dla nich coś zrobić dodatkowo, że to my do nich przychodzimy z zupą, że chcemy z nimi rozmawiać – mówi Marzena.

 

Bo to nie jest tak, że oni przychodzą, jak do noclegowni, dostają zupę i wychodzą. My z nimi zawsze staliśmy przez dwie godziny, rozmawialiśmy, pytaliśmy o potrzeby, o to jak wygląda ich życie, dlaczego tak się stało, że są na ulicy. Szukaliśmy też dla nich ubrań. Nawet narodziły się przyjaźnie między nami – dodaje.

Inicjatorka rzeszowskiej akcji podkreśla również, że zupa, która była gotowana w Krakowie, zawsze była najwyższej jakości.

Gotowaliśmy ją, jak dla naszych najbliższych. Dla nas największym komplementem było to, że powiedzieli nam, że gotujemy dla nich jak dla ludzi. To ważne, bo oni mają bardzo niskie poczucie własnej wartości. Nie wierzą, że coś można zmienić, że ktoś może do nich wyjść, porozmawiać – mówi Marzena, która w kuchni Królestwa Bez Kresu również nadzorowała, aby zupa dla rzeszowskich bezdomnych była smaczna.

Bezdomny nadal jest człowiekiem

Marzena wspominała również pierwsze sukcesy akcji „Zupa na Plantach” dzięki ich pomocy, niektórym bezdomnym udawało się znaleźć pracę i mieszkanie, wyszli z kryzysu. I chociaż trudno jej dziś przewiedzieć, jaką skalę „Zupa na Placu” będzie miała w Rzeszowie, to jednak ma nadzieję, że uda się jej wraz ze wszystkimi ludźmi dobrego serca, dotrzeć do wszystkich tych, którzy pomocy potrzebują.

Jedni, jak np. Marzena, uważają, że bezdomnym trzeba pomagać, inni, że nie warto, bo sami sobie na taki los zasłużyli. Jeśli ktoś tak myśli, powinien przyjść do nas i spotkać się z takimi osobami, z nimi porozmawiać i wówczas zmieniłby zdanie – uważa Marzena.

To, że sam ktoś doprowadził się do bezdomności, nie zmienia faktu, że dalej jest człowiekiem. Jeśli ktoś zawinił, nawet najbardziej, nie można go przekreślać, ale trzeba wyciągnąć do niego rękę. Każdy z nas, gdyby się znalazł w takiej sytuacji, to chciałby, aby drugi człowiek mu pomógł – dodaje ojciec Łukasz Filc, duszpasterz młodych.

Właśnie taką pomocną dłoń wyciągali młodzi ludzie z Rzeszowa, którzy całe późne poniedziałkowe popołudnie gotowali w kuchni wcześniej wspomnianego Królestwa Bez Kresu. Zespołowi, który liczył 40 osób, udało się przygotować 25 litrów zupy pomidorowej. Gdy weszliśmy do kuchni i zapytaliśmy, dlaczego to robią usłyszeliśmy: Bo jak nie wiadomo co robić, trzeba czynić dobro.

A teraz kilka słów od Autora

Ktoś się może zastanawiać, dlaczego akurat na Neonie umieściłem temat o gotowaniu obiadu dla bezdomnych w Rzeszowie?

Uważam, że to powinna być inspiracja dla wszelkiego rodzaju organizacji nacjonalistycznych. Gdyby nacjonaliści realizowaliby takie akcje, to pokazaliby społeczeństwu, że ich deklaracje dotyczące dbałości o dobro narodu nie są jedynie pustymi słowami, ale że ten postulat jest realizowany na poważnie. Uważam że tego typu bezpośrednie gesty prędzej trafią do zwykłych ludzi i są mocniejszym argumentem, który miałby przekonać społeczeństwo Polskie do popierania ruchów nacjonalistycznych. Oczywiście, przemówienia są ważne, diagnoza stanu Polski jest bardzo ważna, ale ważne są też działania, działania które powodują zbliżanie i jednoczenie się narodu.

W ten sposób działają takie organizacje nacjonalistyczne jak Nordycki Ruch Oporu (a dokładniej jego szwedzka gałąź), który pewnego dnia zorganizował akcję dożywiania bezdomnych w Sztokholmie:

"Nordic Youth, a neo-fascist group active in Stockholm, took part in a food-sharing activity for homeless people. This was an initiative that emerged from the debate that homeless Swedes got overlooked due to EU-immigrants. According to Expo, stepping in as do-gooders to replace an absent government isn’t a new phenomenon. However, 2016 was the first year that this became an effective method for recruiting new members – indicating that even the most radical parts of the far-right movement have started to acknowledge youths in the public debate."

"Nordycka młodzież, neo-faszystowska grupa aktywna w Sztokholmie, wzięła udział w dzieleniu się żywnością z bezdomnymi. Inicjatywa ta pojawiła się w wyniku debaty, według której bezdomni Szwedzi są ignorowani z powodu imigrantów. Zgodnie z Expo, prezentowanie się jako dobroczyńcy w celu zastąpienia nie-rządu nie jest nowym zjawiskiem. Jednakże, rok 2016 był pierwszym rokiem, kiedy ten sposób okazał się efektywny, aby rekrutować nowych członków - wskazując na fakt, że nawet najbardziej radykalni prawicowcy zaczęli doceniać rolę młodzieży w publicznej debacie"

//nordic.businessinsider.com/heres-why-neo-nazi-groups-are-more-active-in-sweden-today-than-ever-before-2017-5

(niestety nie udało mi się znaleźć filmu z takiej akcji)

Artykuł pochodzi z reżimowej gazety, ale celem przytoczenia fragmentu wykazanie, że dzielenie się jedzeniem z bezdomnymi, jak i szeroko rozumiana działalność społeczno-charytatywna jest domeną działania europejskich organizacji nacjonalistycznych.

Innym przykładem jest działalność greckiej organizacji nacjonalistycznej "Złoty Świt":

https://www.youtube.com/watch?v=DiCs83ikzAU

Ale i polscy nacjonaliści nie są gorsi:

//3droga.pl/aktywizm/trzecia-droga-kielce-samopomoc/

Źródło:

rzeszow-news.pl,

Foto: rzeszow-news

Za: //dobrewiadomosci.net.pl/14886-akcja-zupa-placu-cieply-posilek-dobre-slowo-dla-bezdomnych/

 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930