Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
30 postów 453 komentarze

Sukarno

Sukarno - Moje przemyślenia nt. historii, Polski i ideologii.

4 czerwca - dzień "obalenia komuny"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obecnie uważa się, że 4 czerwca to dzień obalenia ustroju komunistycznego w Polsce. Ale w rzeczywistości była to kosmetyczna zmiana ustroju. Zbrodniarze z czasów PRL pozostali bezkarni, natomiast rozpoczął się proces grabieży majątku narodowego.

Czy ta data, 4 czerwca, która zamiast bycia początkiem upragnionej wolności dla Narodu Polskiego, okazała się tak naprawdę dniem, od którego zaczęła się grabież Polski, może być przypadkiem?

Według mnie nie i ja nawet podejrzewam dlaczego. Wskazówką może być poniższe zdjęcie:

Swoją drogą, to ciekawy obrazek, o ile dziś czołobitność przed żydami jest w modzie, to o tyle przed wojną nagradzano tych, którzy w jakikolwiek sposób, przeciwstawiali się żydowskiej supremacji. II RP miała wiele wad ale wtedy przynajmniej próbowano coś robić z żydowskim zagrożeniem. II wojna światowa była potrzebna m.in po to, aby ujarzmić antyżydowskie nastroje w Europie, zwłaszcza w części środkowej.

KOMENTARZE

  • @@@!
    http://i60.tinypic.com/2a7wius.jpg
  • @@@!
    http://i57.tinypic.com/28hzrki.jpg
  • @@@!
    http://i59.tinypic.com/10h8ygm.jpg
  • @@@!
    http://i59.tinypic.com/ety7nn.jpg
  • A teraz smaczek - jakieś ruskie odznaczenie:
    http://i62.tinypic.com/2cojz84.jpg
  • @@@!
    http://i62.tinypic.com/ei9ftl.jpg
  • @@@!
    http://i62.tinypic.com/2d8nkle.jpg
  • @@@!
    http://i57.tinypic.com/24o9dl4.jpg
  • Gen.Patton:
    Celem wojny nie jest umrzeć za Ojczyznę, tylko sprawić, by tamte bydlaki zginęły za swoją.
  • @@@!
    Dziś znalazłem na onecie artykuł autorstwa Pana Marcina Makowskiego. Onet rzadko zaskakuje ciekawymi artykułami, ale ten jest naprawdę warty uwagi. Oto i on:
    Ktoś dyskwalifikuje uczestnika zawodów modelarskich, bo nie zakleił swastyki na stateczniku maszyny Luftwaffe. W grach komputerowych nazistów zastępuje bezideowa armia pozbawiona symboli. Z drugiej strony sierp i młot ma się świetnie, drukowany na koszulkach, zerkający z pomników na ulicach polskich miast. Do czego to prowadzi? Wybrałem się w niedzielne popołudnie do jednej z większych galerii handlowych w Krakowie zwabiony obietnicą pokazu modelarskiego. Zajmuję się tą tematyką od kilku lat, z wykształcenia jestem historykiem, więc głupio byłoby przegapić taką okazję. I choć maszyny oraz dioramy sklejony były idealne, co innego przykuło moją uwagę. Co prawda w dyskretny sposób, ale wszędzie pozaklejano swastyki na statecznikach niemieckich samolotów. Głupota albo nadwrażliwość - pomyślałem, jednocześnie szukając modeli radzieckich. Przecież skoro ktoś "w obawie o nasze dobre samopoczucie" pozaklejał swastyki, nie może również wystawić zwiedzających na ekspozycje symboli innego totalitaryzmu: czerwonej gwiazdy czy sierpa i młota. Niestety, jak to zwykle bywa w przypadku poprawności politycznej, te same reguły działają tylko w jedną stronę, i na przykład do radzieckich czołgów żaden samozwańczy cenzor się nie przyczepił. Zatem czerwone gwiazdy eksponujemy, Hakenkreuz zaklejamy. Żeby było jeszcze zabawniej, nie same swastyki, ale tylko te obrócone 45 stopni - czyli używane przez nazistów. Swastyka fińska widniała na skrzydłach samolotów jak gdyby nigdy nic. I słusznie, ponieważ tak zwany krzyż bałkański jest znacznie starszą oznaką państwowości w Finlandii niż nieszczęsny złamany krzyż w III Rzeszy. Jako taki zatem jest bezideową oznaką dziedzictwa i nie musi być cenzurowany, z czego Finowie robią użytek korzystając z krzyża bałkańskiego do dziś. Rodzi się zatem pytanie: skoro groźny nie jest sam symbol, obecny zresztą już z resztą w kulturach antycznych, co faktycznie stoi za motywacją cenzurowania historii? W Niemczech ta kwestia jest jasna i regulują ją przepisy §86 i §86a kodeksu karnego StGB. Każde eksponowanie symboli nazistowskich uważane jest za przestępstwo. W Polsce natomiast nie ma takiego obowiązku. Jak mówi art. 256 par. 2 kodeksu karnego: "Eksponowanie symboli reżimów totalitarnych nie stanowi przestępstwa o ile nie ma na celu rozpowszechniania tych symboli lub propagowania ustroju". Ktoś zatem pozaklejał niewygodne symbole od tak, "na wszelki wypadek". I aż ciśnie się w tym momencie na usta coś o "nadgorliwości, gorszej od faszyzmu". Przejdźmy jednak do sedna, czyli styku poprawności politycznej z historią. Jakby nie łączyć tych tematów, właściwie nigdy nie idą ze sobą w parze. Dlaczego? Bo historii nie da się skroić "na miarę naszych czasów". Niestety, twórcy prawa nakazującego cenzurowanie swastyk w kontekście edukacyjnym robią krecią robotę ideałom, o które rzekomo walczą. Bo czy wiara w destrukcyjne działanie symbolu, pomijając kontekst jego występowania, nie jest w rzeczywistości czymś w rodzaju myślenia magicznego? A ten rodzaj narracji jest zawsze ahistoryczny! Oddala nas od tego co faktycznie działo się podczas rozwoju i upadku systemów totalitarnych.
    Na rynek masowo wychodzą gry, w których nie ma już nazistów, tylko "jakaś" armia, pozbawiona swoich symboli. Czerwone flagi z Hakenkreuzem zastępują te z okresu II Rzeszy i Republiki Weimarskiej. Krzyże żelazne, używane jeszcze podczas I wojny światowej zmieniają swoje kontury na jakieś nigdy nieistniejące odznaczenia. Obok natomiast idealnie koegzystuje apanaż radziecki. Pełno sierpów, młotów, orderów i gwiazd czerwonych. Z daleka wygląda to tak, jak gdyby ktoś gumką wymazał niewygodną prawdę o tylko jednym ze zbrodniczych systemów. Albo jak gdyby faktycznie, "zwycięzcy pisali historię". Trudno nie odnieść wrażenia, że na dłuższą metę każde takie działanie przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Nie jestem zwolennikiem tuszowania dziejów w żadną ze stron. Jeśli w jakimś polskim mieście ostał się radziecki pomnik, tylko wola mieszkańców powinna decydować o jego dalszym losie. Analogicznie z wystawą modeli w galerii handlowej. Jeśli latające w latach 30. i 40. niemieckie samoloty miały swastyki na statecznikach, to co każe nam udawać, że świat wyglądał inaczej? Niemieckie poczucie wstydu za własną historię? Lęk - ale przed czym? Na dłuższą metę nie zdziwię się, jeśli kiedyś jakieś dziecko nie zapyta, czy naziści faktycznie przylecieli z księżyca, niczym w filmie "Iron Sky". Nigdy nie uporamy się z traumą drugiej wojny, jeśli zamiast rozumieć mechanizmy, które stały za popularnością zbrodniczych systemów, będziemy po prostu odwracać od nich głowę. Historia powtarza się wtedy, kiedy o niej zapominamy. Dziś z książek, gier i modeli znikną swastyki, jutro w filmach o Powstaniu nie będzie można pokazać Niemca z SS, za kilka dekad zapomnimy kto zbudował ten zbrodniczy system. Nie o epatowanie symbolami chodzi, ale o umiejętność widzenia ich w całym bogatym i przerażającym kontekście. Tylko to moim zdaniem na dłuższą metę jest nam w stanie zapewnić bezpieczną przyszłość w Europie. Nawet struś nie może wiecznie trzymać głowy w piasku. Artykuł, moim zdaniem, bardzo ciekawy i godny uwagi. To brzemienne, że unikamy symbolu swastyki, nie unikając tym samym sierpa, młota, czy gwiazdy czerwonej. Usuwanie symboli jest jednoznaczne z zapomnieniem historii!

    [na podstawie artykułu ze strony onetu http://wiadomosci.onet.pl/nazista-bez-s … rie/ywnse]
    Żołnierz nie umiera...
    ... żołnierz oddaje życie!
  • Prokuratura dopuszcza swastykę jako symbol polskości!
    Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego w eksponowaniu przez Galerię Plakatu AMS plakatu Beaty Profeskiej, na którym pseudoartystka imputuje Polakom nazizm jako ich cechę narodową.



    http://www.prawy.pl/z-kraju/5199-skandal-na-warszawskich-przystankach-umieszczono-plakaty-ze-swastyka-jako-symbolem-polskosci



    „Podstawą wszczęcia dochodzenia może być tylko i wyłącznie uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa” napisała prokurator Agnieszka Malyszka w przesłanym do dziennikarzy portalu Prawy.pl i Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy uzasadnieniu. Prokuratura uznała, że zastępująca literę „e” swastyka w widniejącym na tym „dziele sztuki” napisie „Tacy jesteśmy. Polacy 1989-2014” stanowi jedynie formę wyrażenia artystycznej ekspresji, zatem nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego.

    Na nasze pytanie, czy gdyby w analogiczny sposób, jak zostali na plakacie przedstawieni Polacy, przedstawić społeczność żydowską, prokuratorzy nabrali wody w usta. Odpowiedzi na nie dotychczas nie udzielili i zapewne tego nie zrobią. O ile bowiem w „praworządnej” Polsce można w sposób dowolny szkalować Polaków, ich martyrologię i historyczną pamięć, o tyle Żydzi cieszą się szczególnymi przywilejami do tego stopnia, że nawet stwierdzenie – zgodne zresztą ze stanem faktycznym – iż to właśnie oni po wojnie mordowali Polaków w ubeckich katowniach (są na to dokumenty), wywołuje gwałtowny sprzeciw i wyparcie tej prawdy. Najlepszy dowód dostarczyła nam sama prokuratura:

    „Wszczęcie postępowania jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy istnieje taki zespół danych, który w sposób obiektywny uprawdopodabnia fakt popełnienia przestępstwa i subiektywnie wywołuje co do tego faktu wysoki stopień podejrzenia u organu ścigania” napisała wspomniana wyżej prokurator. Wniosek nasuwa się jeden – fakt szkalowania dobrego imienia Polaków nie wywołał „subiektywnego” podejrzenia organów ścigania, mimo iż „w sposób obiektywny” przestępstwo można było stwierdzić.
    Anna Wiejak
  • @@@!
    http://txt-atrium.pl/files/u5000/swastyka_009.jpg
  • @@@!
    http://images.gildia.pl/_n_/historia/na-przelomie-wiekow/symbole/swastyka/15-640.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031